piątek, 22 sierpnia 2014

Chapter 1

Łagodny zefirek delikatnie rozwiewał moje włosy a promienie słońca oświetlały twarz. O tej porze Los Angeles wyglądało jak z bajki. Tłumy turystów, zakochani, dzieciaki biegające po rozgrzanym piasku. Kochałam to miejsce jak żadne inne. To właśnie tutaj poznałam miłość swojego życia i to właśnie w tym mieście znalazłam ratunek po tym jak rodzice wyrzucili mnie z domu. Dzięki Santanie ponownie stanęłam na nogi, to ona jest moim światłem i to z nią pragnę spędzić resztę swojego życia jak i przejść z nią przez wieczność.  Usiadłam na jednym  wielu leżaków stojących na plaży a następnie poprawiłam okulary, które opadły na mój nos. Otworzyłam zeszyt zapisując w nim słowa mojej nowej piosenki. Właśnie z tego się utrzymywałam. Pisałam utwory, które później starałam się sprzedać jednej z wytwórni płytowej. Tak szczerze wystarczył mi jeden kawałek na miesiąc. Wynagrodzenie jakie otrzymywałam starczało nam na kilka miesięcy. Santana pracowała w niewielkiej restauracji jako kelnerka co cholernie mi się nie podobało. Była moją kobietą więc nie musiała brudzić rąk w tej podłej robocie. Ostatnio praktycznie nie spędzałyśmy razem czasu gdyż wracała coraz później wyczerpana użeraniem się z klientami. Tęskniłam za nią. Mimo iż mieszkałyśmy razem czułam jak z każdym dniem oddalamy się od siebie aczkolwiek wiedziałam, że nie ma takiej siły, która sprawiłaby odejście Santany z tamtego miejsca. Starałam się ją wspierać lecz czasem sama miałam powoli już wszystkiego dość. Zamknęłam notatnik i wolnym krokiem zeszłam z plaży kierując się do pobliskiego jubilera. Chciałam nareszcie zdecydować się na jakiś pierścionek zaręczynowy ale musiał być wyjątkowy. Weszłam do środka przestronnego pomieszczenia. Przyjemny chłód owiał moje ciało. Dzięki Bogu za klimatyzację - uśmiechnęłam się sama do siebie.
- W czym mogę pomóc - głos ekspedientki sprawił iż wróciłam do rzeczywistości
- Szukam idealnego pierścionka dla swojej dziewczyny - starsza kobieta krzywo spojrzała w moją stronę. Nie przejmowałam się takimi reakcjami. Z reguły starsi ludzie jeszcze nie potrafili zaakceptować odmiennych związków no ale to ich sprawa. Ja jestem szczęśliwa i tylko to się liczy. Sprzedawczyni podeszła do blatu pokazując mi różne błyskotki. Jednak żadna obrączka niebyła godna mojej ukochanej.  Podziękowałam kobiecie za jej czas i opuściłam złotnika.
                                                                                                     ***
- Cześć Kochanie - kończyłam własnie przygotowywać kolację gdy Santana wparowała zdyszana do mieszkania - Boże jestem wykończona - jęknęła całując mój policzek
- Tęskniłam - posłałam jej delikatny uśmiech po czym wsunęłam łyżkę wypełnioną sosem w jej ponętne usta
- mmmm - cichutko zamruczała - Pyszne. Co to jest ? - rzuciła torbę na sofę i przeszła do łazienki
- Kurczak w sosie teriyaki - odkrzyknęłam szczęśliwa - umyj się szybko bo podaje do stołu - nuciłam swoją nową piosenkę rozkładając talerze gdy niespodziewanie moja dziewczyna objęła mnie w pasie składając czułe pocałunki na mojej szyi. Cichy pomruk wydobył się z mojego gardła. Upuściłam szklankę, która roztrzaskała się na małe kawałki. Odwróciłam się i zaplotłam dłonie na karku Santany. Nasze usta złączyły się w namiętnym pocałunku a języki tańczyły taniec pożądania. Dziewczyna wsunęła dłonie na moje plecy. Każdy jej dotyk przyprawiał mnie o dreszcze a w brzuchu latało stado motyli.
- Skarbie a co z kolacją - oderwałam się od niej ciężko wzdychając
- Może poczekać - przygryzła wargi ciągnąc mnie za sobą do sypialni.
- Kocham Cię - szepnęłam
- Ja ciebie bardziej - po tych słowach popchnęła mnie na łózko.  Przymknęłam powieki czując opuszki jej smukłych palców na moim brzuchu. Nic nie mówiłam tylko rozkoszowałam się dotykiem dziewczyny. Po chwili leżałyśmy kompletnie nagie obsypując się pocałunkami. Santana jeździła językiem po moim ciele schodząc coraz niżej. Rozszerzyła moje uda i wpiła się w moją wilgotną już myszkę. Jęknęłam głośno czując fale gorąca, która zalała moje ciało. Wygięłam się w łuk pod wpływem jej palca zanurzonego we mnie. Delikatnie nim poruszała doprowadzając mnie do szaleństwa. Zacisnęłam dłonie na prześcieradle wijąc się na łóżku niczym wąż. Oblizałam wargi patrząc z pożądaniem na swoją kochankę, która coraz mocniej wbijała język w moją dziurkę.Wreszcie Santana przycisnęła swoje malinowe usta do mojej szyi pocierając swoją muszelkę o moją.  Nasze głośne jęki wypełniły pokój. Objęłam jej seksowne ciało swoimi ramionami przyciągając do siebie. Przegryzłam jej ucho czując jak ogarniają mnie spazmy gorąca. Moja klatka piersiowa unosiła się bardzo szybko a ja próbowałam złapać oddech.
- To był najcudowniejszy orgazm w całym moim dotychczasowym życiu - wyjąkała i zrobiła małą malinkę na mojej szyi. Czułam się jakbym dryfowała na puszystej chmurce pośrodku błękitnego nieba.

                                                                                        ***

Rano obudziły mnie dźwięki dochodzące z kuchni. Przeciągnęłam się i dopiero po chwili zdałam sobie sprawę, że druga strona łózka jest pusta. Przetarłam dłonią zaspane oczy. Pogada za oknem była wyśmienita. Aż chciało się wyjść na jakiś spacer lub też poprażyć na słońcu. Odgarnęłam swoje włosy gdy nagle do sypialni weszła Santana niosąc tacę ze śniadaniem. Wydałam cichy pomruk zadowolenia wyciągając do niej ręce.
- Chodź do mnie - przeciągnęłam powoli sylaby uśmiechając się promiennie
- Najpierw coś zjemy - odparła siadając obok i wsunęła mi do ust kawałek naleśnika. Musiałam przyznać, że moje kochanie miało ogromny talent kulinarny.
- Pychota - wydukałam z pełną buzią a latynoska przejechała koniuszkiem języka po moim policzku cichutko pomrukując
- Kochanie mam dzisiaj wolne - szepnęła w moje ucho składając na nim czułe pocałunki - i tak sobie pomyślałam, że może gdzieś razem wyjdziemy. Uśmiech bezwiednie pojawił się na mojej twarzy
- Czytasz w moich myślach słoneczko - skradłam jej buziaka i pognałam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic oraz nałożyłam delikatny makijaż.  Gdy byłam gotowa podeszłam do swojej dziewczyny ciągnąc ją do wyjścia.
Splotłyśmy nasze dłonie idąc wzdłuż jednej z alejek. Starsi ludzie rzucali nam złowrogie spojrzenia jednak nam to nie przeszkadzało. Miałyśmy siebie i to było najważniejsze.
Podczas gdy siedziałyśmy na jednej z ławek wymieniając się żarliwymi pocałunkami  za wibrował mój telefon. Wyjęłam go z tylnej kieszeni jeansów spoglądając na wyświetlacz.
- Kurwa...

1 komentarz:

  1. Przepis Na Boskie Opowiedanie:
    ( słowa misternie dobrane + wizja + ogromne serce + delikatność ) x uczucia wkładane w każdą lterkę = niesamowita lekkość historii...
    ... wciągające każde słowo tak mocno że dochodząc do końca historii modlisz się żeby strzałka, która przeprowadza nas w kolejne wersy nie przestała przewijać opowiadania już nigdy
    czekam na kolejne wersy każdego dnia

    OdpowiedzUsuń